sowa magazyn europejski - europäisches magazin - european magazine
www.flickr.com
stefan_kosiewski przedszkole oddali na burdel photoset stefan_kosiewski przedszkole oddali na burdel photoset
statystyka Nasza Czeladź

Utwórz swoją wizytówkę
Blog > Komentarze do wpisu
Uwe, Willli i Komtess Róża, Za tymi murami (Akt I, scena 2)

scena 1             

Will
i:  Stefan, panimajesz? Jo jestem szpion, der aus dem Nichts kam.

Komtess:   Zimno było, cała przemarzłam.

Uwe: Gdzie? Jaki szpion? O czym ty  opowiadasz?

Komtess: Płaszczyk tylko na sobie mam, bez majtek. Zimno przejmuje, ciągnie mnie po udach.



Willi: Ja jestem szpion, panimajesz?

Komtess:  Nie słuchaj, co biedak gada; on tam w namiocie śpi, za autostradą, świeczką po nocach w nim świeci, grzeje się świeczką. Rozumiesz? Zima, mróz i śnieg, głodny o migdałach śni. Biedak bredzi.

 
(do Willego) - Idzź już spać, nie płosz ludzi. Pan drogi szuka. Czy nie widzisz?

Willi: Ja jestem szpion.

Komtess:  Z głupim zawsze taka rozmowa;  swojego
szuka. Poszoł won! A panu w czym mogę pomóc (pręży się, przeciąga jak kot) Czy mogę panu w czymś dopomóc? Dobrze zrobić, zrobić coś dobrego? Albo chociaż ulżyć?

Willi: Suka, taka tylko o jednym myśli. A ja jestem niejednoznaczny, ze mnie jest Prawda i Nauka...

Komtess: ...w namiocie zimą pijak śpi jak w beczce, bezdomny filozof; pełno tu taraz takich po pieriestrojce i prywatyzacji: świerzb i syf, a z dala cuchnie świńska grypa skrzyżowana w rowie z AIDS

Willi: Ja jestem z niczego szpieg, panimajesz? Dziesięć lat robiłem za tłumacza, bo sowiecki język znam. Ja mogę cię wtajemniczyć w to i owo...

Komtess:  A czegóż ty możesz ludzi nauczyć? Jak on panu  zrobi dobrze, to pan nie zejdzie z łóżka, szpitalnego. Albo udusi po wszystkim, worek foliowy naciągnie na łeb. Nie pamięta pan jak było w Ameryce z Kosińskim? Taki żyd, pisał, pomawiał Polaków o coś najgorszego, malowanego ptaka sobie zażyczył. Zaszczyty wszystkie miał. I skończył w łazience, paroksyzmach orgazmu. Sztuka zaś w tym, żeby nie pragnąć od życia wszystkiego od razu i nie obwiniać innych o swoje nieszczęście. Bóg wszystkim ludziom szczęście życia jednakowo dał. Trzeba się cieszyć tym, co jest pod ręką (ujmuje Uwego pod ramię).

Willi:   Księżniczko, daj człowiekowi żyć. Ja też bym chciał swoje do garnka włożyć.

Komtess Róża:  Ten w kółko, Macieju o swoim. Wała byś chciał!?  Czy może ci wałem przyłożyć! Spadaj!

Uwe: Proszę pani, ja szukam drogi. Przyjechałem po raz pierwszy do Pragi, szukam na mapie, gdzieś tu powinien być Barrandov, a w lewo od skrzyżwania w lewo ta właśnie ulica, zaraz, zaraz, tu miałem zapisaną nazwę (po kieszeniach szuka)..

Willi
Gdziejest ta ul, gdzie jest ten dom gdzie sa ty kurwy co ich nie znom Hi
Hi. Hitler kaputt (odchodzi w kierunku namiotu po prawej stronie sceny nucąc jakąś piosenkę).
Uwe (do Wiillego, który nuci ):  naucz mnie tego spiewać
podaj slowa, bo tak to nie mam z tego NIC
jak krowa; naucz mnie tego śpiewać.

Willi: 
Moin, Moin.

UweMówie, jak widzisz wierszem,
bo pani Komtess Róża chce tylko
zawrzeć ze mną przyjaźń,
bym opowiedział historię życia,
podaj słowa, żeby przekuć to w miłość,
przełożyć na piosenkę,

żeby nawiązać w powieści myślą i mową,
a te owija się w muzyce melodią,
wiec naucz mnie, Willi tej piosenki.

Willi:   Moin Moin Schönnen Tag , 55 - 73 Wilhelm Aus Petergretz in Oberschlesien. Nie znasz tego?(śpiewa odchodząc do namiotu, w którym żłonie świeczka): Ich hatte einen Kameraden.
  
niedziela, 27 września 2009, kultur