|
Blog > Komentarze do wpisu
Uwe, Willli i Komtess Róża, Za tymi murami (Akt I, scena 2)
scena 1 ![]() Willi: Stefan, panimajesz? Jo jestem szpion, der aus dem Nichts kam. Komtess: Zimno było, cała przemarzłam. Uwe: Gdzie? Jaki szpion? O czym ty opowiadasz?
Komtess: Płaszczyk tylko na sobie mam, bez majtek. Zimno przejmuje, ciągnie mnie po udach. ![]() Willi: Ja jestem szpion, panimajesz? Komtess: Nie słuchaj, co biedak gada; on tam w namiocie śpi, za autostradą, świeczką po nocach w nim świeci, grzeje się świeczką. Rozumiesz? Zima, mróz i śnieg, głodny o migdałach śni. Biedak bredzi. (do Willego) - Idzź już spać, nie płosz ludzi. Pan drogi szuka. Czy nie widzisz? Willi: Ja jestem szpion. Komtess: Z głupim zawsze taka rozmowa; swojego szuka. Poszoł won! A panu w czym mogę pomóc (pręży się, przeciąga jak kot) Czy mogę panu w czymś dopomóc? Dobrze zrobić, zrobić coś dobrego? Albo chociaż ulżyć? Willi: Suka, taka tylko o jednym myśli. A ja jestem niejednoznaczny, ze mnie jest Prawda i Nauka... Komtess: ...w namiocie zimą pijak śpi jak w beczce, bezdomny filozof; pełno tu taraz takich po pieriestrojce i prywatyzacji: świerzb i syf, a z dala cuchnie świńska grypa skrzyżowana w rowie z AIDS Willi: Ja jestem z niczego szpieg, panimajesz? Dziesięć lat robiłem za tłumacza, bo sowiecki język znam. Ja mogę cię wtajemniczyć w to i owo... Komtess: A czegóż ty możesz ludzi nauczyć? Jak on panu zrobi dobrze, to pan nie zejdzie z łóżka, szpitalnego. Albo udusi po wszystkim, worek foliowy naciągnie na łeb. Nie pamięta pan jak było w Ameryce z Kosińskim? Taki żyd, pisał, pomawiał Polaków o coś najgorszego, malowanego ptaka sobie zażyczył. Zaszczyty wszystkie miał. I skończył w łazience, paroksyzmach orgazmu. Sztuka zaś w tym, żeby nie pragnąć od życia wszystkiego od razu i nie obwiniać innych o swoje nieszczęście. Bóg wszystkim ludziom szczęście życia jednakowo dał. Trzeba się cieszyć tym, co jest pod ręką (ujmuje Uwego pod ramię). Willi: Księżniczko, daj człowiekowi żyć. Ja też bym chciał swoje do garnka włożyć. Komtess Róża: Ten w kółko, Macieju o swoim. Wała byś chciał!? Czy może ci wałem przyłożyć! Spadaj! Uwe: Proszę pani, ja szukam drogi. Przyjechałem po raz pierwszy do Pragi, szukam na mapie, gdzieś tu powinien być Barrandov, a w lewo od skrzyżwania w lewo ta właśnie ulica, zaraz, zaraz, tu miałem zapisaną nazwę (po kieszeniach szuka).. Willi: Gdziejest ta ul, gdzie jest ten dom gdzie sa ty kurwy co ich nie znom Hi Hi. Hitler kaputt (odchodzi w kierunku namiotu po prawej stronie sceny nucąc jakąś piosenkę). Uwe (do Wiillego, który nuci ): naucz mnie tego spiewać
podaj slowa, bo tak to nie mam z tego NIC jak krowa; naucz mnie tego śpiewać. Willi: Moin, Moin. Uwe: bo pani Komtess Róża chce tylko zawrzeć ze mną przyjaźń, bym opowiedział historię życia, podaj słowa, żeby przekuć to w miłość, przełożyć na piosenkę, żeby nawiązać w powieści myślą i mową, a te owija się w muzyce melodią, wiec naucz mnie, Willi tej piosenki. Willi: Moin Moin Schönnen Tag , 55 - 73 Wilhelm Aus Petergretz in Oberschlesien. Nie znasz tego?(śpiewa odchodząc do namiotu, w którym żłonie świeczka): Ich hatte einen Kameraden. niedziela, 27 września 2009, kultur
|